Najpierw jazda po brata, następnie szybko nad jezioro Maltańskie. Na miejscu kilka szybszych objazdów. Dzisiaj wyjechaliśmy po 13 i dało się tam dosyć pojeździć - nie było tłoku na ścieżkach.
A własnie zdziwiło mnie dzisiaj że jak się zbieraliśmy stamtąd to jeszcze luźniej się zaczęło robić. U nas na ulicach to tłoku nie ma tylko w niedzielę i w nocy.