Najpierw trochę po osiedlach, potem na Maltę - 7 okrążeń i do domu. Po miesięcznej przerwie straciłem sporo mocy. Na ostatnich kilometrach nie obsługiwałem już nawet wyższych biegów. .
Wyjazd nad Maltę około 19:30. Pogoda była idealna. Jedyne co przeszkadzało to niskie słońce, przez które w jedną stronę niewiele widziałem. Jak zwykle bardzo przyjemny przejazd. .
Niedzielny rodzinny wyjazd z ojcem i bratem. Celem była Malta. Już prawie na miejscu, tj na Śródce brat złapał kapcia z przodu. Pojechałem z ojcem po samochód. Nie jechałem już z nim po brata żeby miejsca nie zajmować. Skoczyłem sobie więc na cmentarz odwiedzić dziadków. Następnie lekkim zygzakiem pojechałem znowu na Maltę. Objechałem ją dwa razy i wróciłem do domu. Średnią dało mi się podnieść tylko do takiego poziomu po ponad 20km z AVG około 16km/h. .
Popołudniowy objazd zachodniej strony Poznania. Wyjazd w Kiekrzu, wjazd w Plewiskach. Momentami dosyć wietrznie i parno. Po ok 30km jakoś ciężko mi się zaczęło jechać. Miałem kiepski dzień, albo zbyt długo ostatnio nie jeździłem. Po drodze miałem okazję podziwiać jelonka w znacznym stopniu rozkładu. Mogłem mu zrobić zdjęcie, ale kiedy obok niego przejeżdżałem czuć było tak niesamowity smród że nie chciałem już do niego zawracać.
Najpierw jazda do rodziców. Następnie wyjazd na trwający dzisiaj festyn z okazji dni piątkowa po szaszłyki. Wieczorkiem mała masa. Start ze Słowiańskiej, przejazd przez poligon z metą na Naramowicach. Stamtąd jazda do domu. Na tym wyjeździe byłem z bratem. Grupa trzymała całkiem przyzwoite tępo. .
Najpierw jazda po brata, następnie szybko nad jezioro Maltańskie. Na miejscu kilka szybszych objazdów. Dzisiaj wyjechaliśmy po 13 i dało się tam dosyć pojeździć - nie było tłoku na ścieżkach.
Wyjazd z bratem do Zakonu Księży Werbistów w Chludowie. Chciałem zrobić sobie zdjęcie z pawiem, ale dotarliśmy po 18:00 i już były zwierzęta pochowane. Okazało się że zwiedzanie jest tam teraz do 17:00 tylko. Na terenie Chludowa w otoczeniu pięknego parku znajduje się Klasztor Księży Werbistów SVD, oraz Dom Sióstr Służebnic Ducha Świętego. Obiekt ten zlokalizowany jest przy ulicy Kościelnej, mieści się w nim Seminarium Duchowne, dwie kaplice, miejsce pamięci o. Mariana Żelazka, oraz muzeum etnograficzne. Budynek otoczony jest obszernym parkiem gdzie można znaleźć wiele gatunków ptaków w wolierze i otoczeniu, grotę z figurą Matki Boskiej, a także staw, boisko, oraz sad i ogród warzywny. Park udostępniony jest w określonych godzinach do zwiedzania, dzięki temu staje się idealnym miejscem na spacery i zadumę.
Wieczorny wyjazd na Maltę w celu kręcenia kółek. Ostatnio nie jeździłem na tym rowerze i dzisiaj byłem ładnie zaskoczony jak to pięknie ciągnie. Już mi się trochę zapomniało jak to się na tym jechało. Na Viperze jedzie się bardzo dobrze, ale szosa to jednak szosa i nie ma dyskusji. Trochę sobie ogólną średnią przynajmniej podciągnąłem, bo coś mi ostatnio spadła dramatycznie. Jezioro Maltańskie objechałem 7 razy. Bardzo dobrze mi się dzisiaj jechało, mimo że często mocno wiało w twarz - jednak tak samo często wiało w plecy, więc nie ma co narzekać w sumie. Zdjęć nie robiłem, bo z tego miejsca już tu jest ich sporo. .
Wróciłem do domu jakoś przed 23:00 a że był przyjemny wieczór to nie oparłem się pokusie żeby wyskoczyć przynajmniej na chwilkę zaliczyć jakiś malutki przejazd. Nie miałem zamiaru wyjeżdżać już poza miasto, więc pozostałem na jego terenie. Niedziela - późny wieczór a właściwie już noc, więc ruchu zbyt dużego nie było. Najbardziej denerwujące jednak w takich sytuacjach jest to że nie wszystkie światła są wyłączone a niektóre fotokomórki nie widzą rowerzysty. Przejechałem przez Rynek a potem udałem się nad Maltę(jezioro). Miałem okazję posłuchać tam pięknego nocnego,bardzo intensywnego śpiewu kaczek. Wniosek mogę wyciągnąć taki że w nocy nad tym jeziorem nie da się jechać bez dobrej lampy. Większość trasy jest kompletnie nie oświetlona. Nie przypominam sobie za to, kiedy tak swobodnie mi się tam jechało. Było tam jedynie trochę spacerowiczów i biegaczy po omacku. Nie wiem jak oni sobie tam radzili, bo kompletnie nic nie widać było. Przyjemnie w nocy pojeździć.