Dojazd ulicą Obornicką, przejazd przez poligon w obie strony i powrót tą samą trasą. Idealna pogoda z minimalnym wiatrem. Niewielki dystans ale w miarę intensywny. .
Najpierw trochę po osiedlach, potem na Maltę - 7 okrążeń i do domu. Po miesięcznej przerwie straciłem sporo mocy. Na ostatnich kilometrach nie obsługiwałem już nawet wyższych biegów. .
Mały wyjazd nad jezioro Rusałka. Jazda po tamtejszych terenach. Po ostatnich deszczach miejscami było trochę błota. W drodze powrotnej wpadłem jeszcze do rodziców na chwilę. Ostatnio przesiliłem sobie ręce i trochę mnie pobolewały jeszcze, ale po tej jeździe jest jakby lepiej z nimi. Objeździłem przy okazji Park Sołacki. Bardzo mi się tam podoba.
Wyjazd nad Maltę około 19:30. Pogoda była idealna. Jedyne co przeszkadzało to niskie słońce, przez które w jedną stronę niewiele widziałem. Jak zwykle bardzo przyjemny przejazd. .
Niedzielny rodzinny wyjazd z ojcem i bratem. Celem była Malta. Już prawie na miejscu, tj na Śródce brat złapał kapcia z przodu. Pojechałem z ojcem po samochód. Nie jechałem już z nim po brata żeby miejsca nie zajmować. Skoczyłem sobie więc na cmentarz odwiedzić dziadków. Następnie lekkim zygzakiem pojechałem znowu na Maltę. Objechałem ją dwa razy i wróciłem do domu. Średnią dało mi się podnieść tylko do takiego poziomu po ponad 20km z AVG około 16km/h. .
Popołudniowy objazd zachodniej strony Poznania. Wyjazd w Kiekrzu, wjazd w Plewiskach. Momentami dosyć wietrznie i parno. Po ok 30km jakoś ciężko mi się zaczęło jechać. Miałem kiepski dzień, albo zbyt długo ostatnio nie jeździłem. Po drodze miałem okazję podziwiać jelonka w znacznym stopniu rozkładu. Mogłem mu zrobić zdjęcie, ale kiedy obok niego przejeżdżałem czuć było tak niesamowity smród że nie chciałem już do niego zawracać.
Najpierw jazda do rodziców. Następnie wyjazd na trwający dzisiaj festyn z okazji dni piątkowa po szaszłyki. Wieczorkiem mała masa. Start ze Słowiańskiej, przejazd przez poligon z metą na Naramowicach. Stamtąd jazda do domu. Na tym wyjeździe byłem z bratem. Grupa trzymała całkiem przyzwoite tępo. .
Najpierw jazda po brata, następnie szybko nad jezioro Maltańskie. Na miejscu kilka szybszych objazdów. Dzisiaj wyjechaliśmy po 13 i dało się tam dosyć pojeździć - nie było tłoku na ścieżkach.
Wyjazd w okoliczny teren. Pierwszym celem był cmentarz, aby odwiedzić dziadków. Następnie skarpą wzdłuż torów kolejowych na Naramowice w tereny okolic rzeki Warty. Kilka kilometrów po Nadwarciańskim Szlaku rowerowym, potem po zboczeniu z niego dojazd do okolic Radojewa. Stamtąd trasa w kierunku Kampusu Morasko i podziwianie ptactwa na Różanym Potoku. Przejazd nastawiony głównie na teren obfitujący w głęboki piasek i gruby szuter.